DOWN KRAKÓW, POLSKA

downKiedy dobiegły mnie słuchy o tym, że nowo orleańska kapela Down, która to po genialnym zeszłorocznym
Koncercie w Warszawie, postanowiła ponownie zawitać do naszego pięknego kraju na dodatkowy koncert promujący ich jak na razie ostatni album "Over The Under", bez wahania odwiedziłem Empik w celu nabycia biletu na ten GIG, tym razem grupę "ludzi Pantery" Phila Anselmo i Rexa Browna mogliśmy posłuchać w Krakowie...

Dzień 22 czerwca Kraków, pogoda nie sprzyja spacerom - deszczowo, wietrznie, chociaż nawet matka natura choćbym nie wiem jak chciała nie jest w stanie zniszczyć magii tego miasta.
Po wręcz oczywistym i obowiązkowym zaliczeniu zamku na Wawelu, udałem się w stronę klubu "Studio". Około godziny 20.00 na mojej drodze stanęła niska, łysa postać odziana w skórzane ciuchy, którą ozdabiał jakże dumny i poważny napis "ochroniarz", dlaczego akurat ten człowiek zyskał miano ochroniarza - nie wiem. Po wysłuchaniu jego jakże bezczelnych uwag i wulgarnego słownictwa mogłem w końcu udać się do środka.

Po przejściu barykady w postaci "człowieka-małpy z ochrony" wybrałem się w celu znalezienia jak najlepszego miejsca, aby móc podziwiać swych idoli. Wnętrze klubu przypomina dyskotekę (może nawet nią było..), ale dość klimatyczne, no i jak się okazało pojemne.
Po dość długim oczekiwaniu (godziny nie pamiętam, gdyż jak pięknie mówi nasze przysłowie "szczęśliwi czasu nie liczą") na scenie ulokowała się kapela mająca za (jak mi się wydawało dość trudne) zadanie rozbawić krakowską publikę i nie zostać zmieszaną z błotem, przed wcześnie wyrzuconą do szatni muzyczną chałą. Jack Daniels Overdrive, bo tak właśnie nazywa się ów supportująca Down kapela, to młodzi ludzie grający muzykę rockowo - metalową, ale w tak wielkim stylu, że urywa głowy! Charyzmatyczny wokalista od początku występu miał publikę w garści, zaś naprawdę selektywnie i piekielnie ciężko brzmiący band każdym riffem wbijał raz po razie słuchaczy w ziemię wywołując przy tym uśmiechy na twarzy każdego z "Downo-maniaków". Jedynym minusem w występie JDO było to....że był za krótki! Trwał niespełna 40 minut. Sam Pepper Keenan wyszedł zabić brawo naszym rodakom po naprawdę udanym występie. Publika skutecznie rozgrzana, tłum dyskutuje, jakie numery usłyszymy dzisiaj? Czy będzie identyczny set jak ten, który co niektórzy z nas tu obecnych mieli okazje usłyszeć w Warszawie? Niestety temperatura zaczęła spadać wraz z przedłużającym się w nieskończoność czasem ustawiania sprzętu. Crew Downa w żółwim tempie sprawdzało mikrofony ustawiało ręczniki i butelki z wodą, co mnie osobiście zaczęło doprowadzać w pewnym momencie do szału...

W końcu pojawili się, na początek uderzyli "Lysergik Funureal Procession",
następnie z drugiej płyty "A Bustle in Your Hedgerow" usłyszeliśmy jeszcze "The Seed" oraz "Ghosts Along Mississippi". Potem dominował już materiał z debiutu "NOLA" oraz z ostatniego albumu amerykanów "Over The Under", z w/w albumów fanów grupy do prawdziwej euforii doprowadziły takie kawałki jak "Lifer"; "On March The Saints" czy mocniejsza wersja "Nothing in Return" poleciały jeszcze m.in. "Losing All" czy choćby "Eyes Of The South".
Phil jak i zresztą cała jego ekipa nie ukrywała zadowolenia z reakcji publiczności która wyglądała jak marionetki ruszające się w rytm komend Anselmo.Gdy Phil zapytał "What do you want to hear?" publika zgodnie krzyczała "Bury me in smoke"!! Pozostało tylko powiedzieć "The next song is called..." i oddać głos publiczności która wykrzyczała ten tytuł z całych sił. Jednym z najwspanialszych momentów tego koncertu był odśpiewany przez całą publikę "Stone The Crow", który należy do nieśmiertelnych przebjów Down`a.Na sam koniec grupa zaserwowała fragment numeru Led Zeppelin "Dazed and Confused" a potem ostatni wers "Stairway to Heaven".To już koniec w publiczności powędrowały pałki, kostki i podziękowania od zespołu za naprawdę genialny koncert, choć jak w przypadku supportu jedynym minusem był fakt, że gig Downa był również krótki, choć lepiej pozostać z lekkim niedosytem jak przejeść się naprawdę dobrą muzyką.

Reasumując: Brawo dla zespołów za stworzenie świetnego widowiska, choć jeśli chodzi o organizacje czasową w przyszłości można to rozwiązać lepiej...
A na razie rzeknę tylko tyle, że chciałbym uczestniczyć tylko w tak dobrych koncertach jak ten i oby Don jeszcze nie raz zawitał do polski, tego życzę sobie i Wam wszystkim Downo-maniakom!

Plusy : Dobry support. Doskonały materiał. Bardzo dobra akustyka (czasem dała się we znaki, ale nie przesadzajmy;)), genialny klimat. doprawdy świetna publiczność (pozdrowienia dla Poznania! :))

Minusy: "Ludzie-małpy " z ochrony. Za drogie gadżety w zespołowym sklepiku (sorry, ale koszulka za "jedyne" 100 zł czy plakat z podpisami kapeli za 60 zł to doprawdy lekka przesada).Ulewa, która zastała wszystkich po koncercie.

Daniel "Daño" Piórek


>>>SKOMENTUJ RELACJE NA FORUM drWOOmusicinfo<<<

<<<powrót